wtorek, 3 marca 2015

Różnica wieku.


Zuzia od tygodnia chora, bidulka moja, dzisiaj zasnęła mi pare minut po 21 i śpi nadal, aż muszę to chyba zapisać, bo nie wiem czy to jakieś święto, czy zaczyna się powolutku przestawiać. :D 



Jakoś nie mogę spać i tak mnie naszło żeby napisać post o różnicy wieku w związku. 

Jak wiecie, A nie jest ojcem Zuzi, jesteśmy razem od 4 miesięcy. Zuzia już się do niego przyzwyczaiła, lubią się razem bawić, właściwie swojego ojca już pewnie zapomniała, ale pomińmy ten fakt, bo teraz nie o tym mowa. Między nami układa się wszystko jak w najlepszym porządku. Wiadomo, bywają lepsze i gorsze dni jak w każdym związku. 
Ściślej mówiąc, ja w lipcu będę miała 22 lata, a A w czerwcu 18. I tu moje pytanie. 

Dlaczego każdego dziwi, że matka z dzieckiem ma od siebie chłopaka młodszego o 4 lata ? Czy to jest aż takie dziwne ? 

Przecież wiek to tylko liczby w miłości tym bardziej nie ma to znaczenia. 
A. jak na swój wiek jest bardzo dojrzały, dorośli mogą jemu pozazdrościć toku myślenia.
Przede wszystkim świadczy o tym fakt, że w pełni akceptuje Zuzie, zależy jemu tak samo na niej jak i na mnie. Pomimo swojego młodego wieku związał się z dziewczyną starszą o 4 lata z dzieckiem. Jaki 18-sto latek by zachował się tak samo ?
Przypuszczam, że nieliczni. Wybrał związek i rodzinę, a nie zabawę.

Moja rodzina delikatnie mówiąc podchodziła do tego związku sceptycznie, nie chcieli żebyśmy byli razem, próbowali nas rozdzielić, mama nawet zagroziła, że odbierze mi Zuzie.. Mówiła, że wyrządzam jej krzywdę tym związkiem..
Z A. wiele przepłakaliśmy, jesteśmy nie tylko parą, ale też przyjaciółmi, znamy się od 3 lat.
Za to jego rodzice, rodzina, od początku trzymają naszą stronę. Cieszą się, że jesteśmy razem, że w końcu ktoś był w stanie ogarnąć A
Moja rodzina też zaczyna się już przekonywać co do niego, zmienili podejście.

Pomimo tego, że jesteśmy ze sobą krótko, ale naprawdę wiele złych chwil mamy już za sobą.
Nie poddajemy się, ciągle o wszystko walczymy, staramy się żeby było jak najlepiej.
Udaje się nam! 
A to najważniejsze, że nawzajem mamy w sobie wsparcie.

Potrafi rzucić wszystko i zaraz u mnie być, nawet w środku nocy jakbym go o to poprosiła, a mieszkamy od siebie 20 km. Nie mamy prawka, ale jakby zaszła taka potrzeba, to i spacer by się zrobiło.

Ja mam teraz taki cholernie ciężki okres, ale jakoś sobie radzę dzięki A i Zuzi.




1 komentarz:

  1. a może by jakiś strój dnia albo ostatnie zakupy ciuchowe?

    OdpowiedzUsuń